To śmieszne, ale całe życie mieszkałam kilkaset metrów od stoku narciarskiego, a pierwszy raz spróbowałam tego sportu dopiero w wieku 21 lat. No i wtedy się zaczęło. Kilka wypłat na sprzęt, kolejne kilka na skipassy. Jednak drogi sport, to narciarstwo.

Ale nie mogłam odpuścić kolejnego sezonu bez wyjazdu. Zaczęliśmy w tym roku w Dolomitach, w Dolinie Słońca.

To dziwne jechać na wyjazd z biurem podróży (o którym opinię zachowam dla siebie), a nie na własną rękę. Ale w przypadku nart, jeśli nie mamy dużej ekipy, to jest to najbardziej ekonomiczne rozwiązanie.

Ale super jest wstać rano, zjeść śniadanko, wypić kawę i wyjść z apartamentu prosto na stok. Buty zakładałam jakieś 30 metrów od drzwi naszego „lokalu”, a po chwili byłam już w gondolce. Oczywiście jako najgorliwsi narciarze wjeżdżaliśmy pierwszą gondolką, a zjeżdżaliśmy jako ostatni (obsługa mijała nas na stoku). Nadal jeżdżę po swojemu, ale sprawia mi to ogromną frajdę 🙂

No i widoki są nie do opisania…

Leave A Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *