A teraz krótko o tym, dlaczego Islandia zimą to loteria i dlaczego warto w tej loterii wziąć udział.

O Islandii marzyłam od lat, ale długo wydawała mi się nieosiągalnym celem. Mityczna kraina, daleko na północy, ale jednak na swój sposób gorąca.

Niedawno udało mi się złapać tanie bilety, a że Natalia i Marcin zaprosili nas do swojego islandzkiego domku to bez wahania ruszyliśmy w drogę, pomimo zimy. Wiele osób odradza podróż do tego kraju zimą, głównie ze względu na pogodę. Ale przecież musiałam przekonać się sama 🙂

Przygody drogowe

Kiedy nasz samolot lądował, niebo było bezchmurne, ale już kilkanaście minut później wszystko wyglądało inaczej. Podczas podróży autem czułam się jak w innej rzeczywistości. Kłęby białego śniegu, przewiewające (nie znam lepszego słowa) się przez drogę, ograniczały widoczność do kilku metrów. Prawie cały czas jechaliśmy na światłach awaryjnych (tak to się tutaj robi, jak jest ciężko), kilka razy niemalże musieliśmy się zatrzymać, żeby zobaczyć, czy to, po czym jedziemy to jeszcze droga. Ale sukces – przejechaliśmy całą drogę (ok 80 km) do Selfoss. Kiedy już mieliśmy skręcać do domu naszych gospodarzy, zobaczyliśmy policję na sygnale, która zastawiała drogę. Okazało się, że warunki drogowe są bardzo złe i nie możemy przejechać. Na nic zdały się tłumaczenia, że nie wybieramy się daleko w góry, tylko tutaj, kilka kilometrów dalej, do domu. Zostaliśmy wysłani na stację benzynową, na której „mamy czekać na lepsze warunki i śledzić informacje w internecie”.

Islandia ma bardzo dobrze zorganizowany system informowania o stanie dróg – na bieżąco na stronie road.is można sprawdzić, czy damy radę dojechać do celu. Po kilku godzinach czekania zaproponowano nam lokalny punkt czerwonego krzyża, gdzie mogli się zagrzać tacy poszkodowani jak my. Okazało się, że w górach na drogach utknęły autokary ze 150 turystami na pokładzie i będą oni teraz zwożeni skuterami śnieżnymi do cywilizacji. Nie chcieliśmy cisnąć się w 200 osób w małej salce, więc zdecydowaliśmy się spać w aucie.

Obudziliśmy się w środku nocy i zauważyliśmy, że policja zniknęła. To była nasza szansa na skok do ciepłego domku. Około 3 nad ranem wreszcie mogliśmy położyć się w łóżkach.

Pierwszy dzień na Islandii przywitał nas zaspami śniegu i zamkniętymi chyba wszystkimi drogami w okolicy, włącznie z tą, która prowadzi do domku, w którym mieszkaliśmy. Tomasz wczuł się bardzo w życie na dalekiej północy i skakał z radości na widok śniegu. Poszliśmy na spacer po pobliskim lesie (trwał jakieś 5 minut, bo przecież na Islandii nie ma lasów), a następnie udaliśmy się na basen termalny dla mieszkańców osiedla. Takie jest właśnie ciepło tego kraju – na zewnątrz pizga zimnem, pada śnieg i szczypie mróz, a Islandczycy siedzą spokojnie w basenikach z gorącą wodą i za nic mają sobie warunki atmosferyczne. Jak bardzo wieje to można najwyżej założyć czapkę.

Drugiego dnia okazało się, że przez śnieg i nieprzejezdne drogi, Natalia i Marcin nie mogą dotrzeć do pracy. Tomek przez 3 godziny odśnieżał podwórko, zanim w ogóle udało nam się ruszyć auto. Na szczęście pogoda się poprawiła i po południu mogliśmy wyruszyć na zwiedzanie okolicy. O tym, co zobaczyliśmy możecie przeczytać w następnym poście (TUTAJ).

islandia

Trzeciego dnia trafiliśmy na całkiem przyjemną pogodę i od samego rana wyruszyliśmy krajową jedynką żeby zobaczać piękne miejsca. Kiedy snuliśmy się po lodowcu, świeciło słońce, a chwilkę później zaczęło sypać. Samochód zakopał nam się na parkingu i nawet łopata w bagażniku nie pomogła. Uratowali nas dopiero inni turyści, którzy pomogli nam wypchnąć auto.

Następnego dnia byliśmy od rana zasypani przez tą śnieżycę, która wygoniła nas z lodowca dzień wcześniej. Cały dzień siedzieliśmy w domu, chłopaki zbudowali igloo z tego co nasypało, a my ulepiłyśmy pierogi ruskie ze skyru. Zaczęłam się czuć jak prawdziwy Człowiek Północy, któremu nie straszna pogoda.

Pomimo hardcorowych warunków to miejsce i tak zapiera dech w piersiach. Pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie, raz brodzimy w tajemniczej, białej przestrzeni, żeby chwilę później podziwiać zamarznięty, arktyczny krajobraz w promieniach nisko zawieszonego słońca.

W czwartek trafiła nam się idealna pogoda. Słońce przygrzewało, było prawie bezwietrznie. Postanowiliśmy wypróbować islandzki autostop. Co mogę o nim powiedzieć? Działa. Zatrzymał się pierwszy samochód. Potem czekaliśmy najwyżej kilka minut. Przemiła hinduska podwiozła nas pod sam szlak do gorącej rzeki, o której opowiem w innym poście. Wróciliśmy tak samo sprawnie.

Udało nam się jeszcze zobaczyć islandzki grad i deszcz, przeżyć wiatr, który trzęsie domem i słońce, które jest tego całego majdanu miłym przerywnikiem. A to wszystko w ciągu dwóch godzin. Na szczęście jak leżysz w gorącym źródle to te zmiany pogody nie są w żaden sposób istotne.

islandia

Ostatniego dnia naszej wyprawy trafiła nam się całkiem przyjemna pogoda, idealna do odhaczenia reszty ciekawych miejsc w okolicy. Żal mi tylko, że nie zobaczyliśmy zorzy polarnej, tak na spokojnie, leżąc sobie gdzieś w dziczy w zaspach śniegu. Dopiero po starcie samolotu załapaliśmy się na nią rzutem na taśmę. Obsługa wyłączyła światła w kabinie, żebyśmy mogli popatrzeć.

Pewnie kojarzycie „domek w Karkonoszach”. Natalia i Marcin podrzucili nam go przed przyjazdem, trochę się z nich śmialiśmy. Ale po wyjeździe już wiem, jak to jest kiedy „ten koleś od pługa” zasypuje drogę dojazdową do domu i codziennie rano trzeba ją odśnieżać. Albo jak to meteorolog się pomyli… To jest prawdziwe życie!

A na koniec kilka ważnych rad dla osób, które mimo wszystko zapragnęły zimowej przygody w krainie lodu i ognia…

1. Monitoruj stan dróg!

Nigdy nie wybieraj się na drogi, co do których nie masz pewności, że są przejezdne. Pomoże Ci w tym strona road.is

2. Sprawdzaj prognozę pogody.

Na Islandii czasem może wydawać się, że wszystko jest okej, a za 15 minut kończysz w śnieżycy. Zawsze sprawdzaj pogodę (szczególnie prędkość wiatru i opady!) przed wyjściem.

3. Nie zatrzymuj się na drodze.

Jeżeli jedziesz autem, nawet w poważną śnieżycę, lepiej jechać bardzo powoli z włączonymi światłami awaryjnymi, niż zatrzymać się i zatamować ruch. Dużo turystów parkuje też auta na środku drogi żeby zrobić zdjęcia. To też jest niebezpieczne, serio.

4. Spakuj łopatę do bagażnika.

Bo jak utkniesz w zaspie to może nie znaleźć się nikt w okolicy, żeby Cię odkopać.

5. Nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie!

Nawet nie myśl o przyjeździe do tego kraju, jeśli w to nie wierzysz.

islandia

1 Comments

  1. Pingback: Islandia zimą - atrakcje - Szpejara.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *